Wewnątrz wrze, a nawet się pali, czasem zalewa ją powódź łez, a zdarza się, że ze szczęścia mogłaby nawet wybuchnąć – nasza dusza znosi wiele, odporna jest jak nic innego. Przez lata radzi sobie ze wszystkimi rodzajami żywiołów, jakie mogłyby nią zawładnąć. Choć jest tak twarda i silna, to nie wszystko znosi najlepiej – szczególnie gdy te emocje gromadzą się wewnątrz, tworząc bolesny ciężar nie do uniesienia. By pozwolić jej przetrwać, musimy dać im upust. Zdarza się, że ona wręcz domaga się, by wypuścić je w końcu na wolność.

W szczęściu najchętniej wykrzyczelibyśmy całemu światu, jak nam jest dobrze, gdy jednak to smutek, boimy się go okazać. Tak jakby jego odczuwanie było słabością, a ujawnienie go światu jakby odkryciem cząstki siebie.

Nawet w złości, o wiele lepiej dać jej się wyzwolić, niż zablokować ją wewnątrz, gdzie ta tylko nasila się i wrze, niosąc za sobą gorsze skutki, gdy w ostateczności nie da się jej powstrzymać.

Uczucie jednak, czy złe, czy dobre, to nadal uczucie i są momenty, kiedy wręcz trzeba przestać tłumić je w sobie, by odczuć ulgę, niezależnie, czy dla kogoś będzie to uznawane za coś złego, czy słabość.

W końcu jesteśmy ludźmi i czujemy, i o ile są to emocje uzasadnione, nie ma nic nadzwyczajnego w tym, że śmiejemy się, ale również zalewamy się łzami czy kipimy ze złości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*