Droga do celu jest kręta, pełno w niej dziur i pułapek, a nawet murów i drzwi blokujących dalsze przejście. Na takie przeszkody natknąć można się na porządku dziennym. W tej sytuacji najprościej jest wyklinać wniebogłosy, denerwując się na przeciwności losu, które jak na złość, za cel obrały sobie właśnie nas.

Do drzwi nie ma magicznego klucza ani mur nie jest łatwy do rozbicia, jeżeli nie jest się świadomym najważniejszej rzeczy – za te przeszkody w głównej mierze odpowiedzialni jesteśmy my. Nieświadomie, lecz konsekwentnie układamy cegiełki, które później stają się naszym murem, a w tej całej budowie w jakimś stopniu na pewno pomagają też inni.
Hasła takie jak „nie dasz rady”; „to nie dla ciebie”; czy „nigdy sobie z tym nie poradzisz” potrafią złamać człowieka. Natomiast największą siłę mają one, gdy padają z naszych ust. Wtedy właśnie ta konstrukcja powoli staje się nie do zbicia.
Dołujące słowa wypowiedziane przez innych natomiast mają taką siłę, jaką sami jej nadajemy. Mogą nas niszczyć, ranić i demotywować, jeśli tylko im na to pozwolimy. Mogą też obejść się bez echa i nie wpłynąć na nas w żadnym stopniu.
Wszystko zależy od tego, jak bardzo my sami w siebie wierzymy. Jeżeli znamy swoją wartość i jesteśmy świadomi swoich umiejętności, nic nie zmieni naszego przekonania, ani nie odwiedzie nas od naszej drogi do celu.

Natomiast, gdy pozwalamy innym definiować naszą wartość, ta ścieżka będzie zawsze trudna do pokonania.
Budowanie takiej samo świadomości nigdy nie jest łatwe ani szybkie, ponieważ musimy zbudować ją sami. Żadne słowa pochwały czy motywacja tego nie zmienią, jeżeli sami w to nie uwierzymy. Poczucie wartości zaczyna się w nas samych od własnych słów „Dasz radę! Potrafisz to zrobić! Szybko się nauczysz!” a kończy na „Dałam radę, zawsze sobie poradzę.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*