Gdy wszystko idzie zgodnie z myślą, gdy jesteśmy szczęśliwi i odnosimy sukcesy, a nawet, gdy wszystko jest względnie normalne, pojawiają się oni, niczym zmory, które tylko czyhają na nasz kolejny ruch. Kryją się pod przyjazną maską i nieszczerym uśmiechem, lecz ich natura nie pozwala na długie ukrycie.

Ich złośliwe nastawienie i negatywne emocje przelewają się z nich jak kipiące mleko. Wprawiają innych w zły nastrój, niszczą dzień i rujnują relacje. Ciągną za sobą w głęboki dół i żerują na czyimś nieszczęściu. Z tego czerpią satysfakcję.
Brzmi jak horror, prawda?

Nie mam jednak na myśli wyimaginowanych stworów, a ludzi — z krwi i kości. Mowa o osobach toksycznych, które znajdują się w naszym otoczeniu.
Nie łatwo je wykryć, w końcu maskują się dobrze, a może same nawet nie zdają sobie sprawy, jak toksyczne jest ich zachowanie.
Do nich należy podchodzić z rezerwą i nie dawać okazji do działania.
Możemy dać im szansę i uświadomić ich w tym, jaki wpływ mają na nas i inne osoby. Bycie ciągle złym też nie jest proste, a powodem złości może być coś równie trudnego w zrozumieniu, co ich zachowanie..
Gdy to nic nie zmienia, to odpowiedni moment, by odciąć się od nich grubą linią. Nawet gdy manipulują i prowokują, w końcu na tym polega ich postępowanie, należy ignorować to w zupełności. Nie angażować się emocjonalnie w relacje z takim typem osoby. Oni czekają tylko, aż ktoś złapie haczyk i wpadnie w pułapkę.
Niezależnie gdzie jesteśmy, toksyczne osoby i tak się znajdą i będą nas otaczać. W końcu, jeśli jest dobro, jest też i zło. Jednak to od nas zależy, któremu z nich dajemy pole do działania.