Żyć frywolnie, nie czuć konsekwencji, wykonywać każdą rzecz bez głębszego zastanowienia, by w sielance mijały dni – jak łatwo popaść w zapomnienie. Oddać się codziennej rutynie i zupełnie odrzucić racjonalne podejście, by zastąpić je kojącymi słowami „to tylko dzisiaj”. Wówczas „dzisiaj” staje się też jutrem i każdym kolejnym dniem, w który pozwalamy sobie na za dużo. Za dużo lenistwa, za dużo swobody, za dużo pokus, którym wciąż ulegamy. W pewnym momencie stajemy się podwładnymi własnego zapomnienia. Nie podnosimy nawet ręki by zaprzeczyć, odmówić sobie, bo w naszym umyśle wciąż echem odbija się wdzięczny głos pokusy. Dogadzanie swoim pragnieniom zawsze jest przyjemne, ale też złudne.

Prędzej czy później, rzeczywistość nas i tak dogoni. Niezależnie ile razy będziemy odwracać wzrok i choć bieglibyśmy tyle co sił w nogach, ona zawsze będzie szybsza. Gdy nas przegoni, spojrzy się w naszą stronę i będzie się śmiała do rozpuku, bo ona dobrze wie, że nie ma przed nią ucieczki. A my powoli będziemy tracili siły, aż w końcu upadniemy. Wtedy zrozumiemy że ten cały zmarnowany czas, każdy dzień, który miał przynieść radość, na barkach niósł dwa razy większy ciężar konsekwencji.

Czas dla siebie jest ważny ale tylko w towarzystwie samokontroli jest dla nas dobry, dzięki wyznaczeniu granicy, która jest dla nas korzystna. Z momentem jej przekroczenia, otwieramy bramę zaległych obowiązków, nadmiernych i niekorzystnych skutków i gorzkich konsekwencji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*